- Spokojnie mój drogi! Bez nerwów. - oznajmił zadowolony Dakh'an uśmiechając się od ucha do ucha. Rzadko to robił, lecz dzisiejsza noc była wyjątkowa — Dziewiętnastolatka w domu Xoni powiadasz? Co ona tam robiła... - zastanawiał się chwilę, gdy w głowie pojawił się obraz niemowlęcia - A może... To niemożliwe Nie czyżby to była naprawdę Ona? - Ona? - Ruda? Piwne oczy? - zapytał, patrząc na swojego sługę już łagodniej. Nie był tak do końca zły. Po prostu nie lubił, gdy ktoś łamie jego zasady. - Tak... Panie... - Chciał coś dodać, lecz Dakh'an przerwał mu gestem dłoni. - Nie mam czasu na wyjaśnienia. Idź się ogarnąć. Będę miał dla ciebie kolejne zadanie - oznajmił, wstając ze swojego miejsca i podchodząc do Kuyni'ego nachylił się nad jego uchem — I przyprowadź tu Liana. - Tak jest! - odrzekł cicho i zanim wstał, ukłonił się lekko, Wyszedł z sali, kierując się w stronę szpitala, lecz nim to uczynił zauważył jak Dakh'an podchodzi do jednej z czarnych ścian i... rozwala ją jednym uderzeniem pięści, ale dlaczego to zrobił?
dreams-are-alive-fanfiction.blogspot.com zapraszam ^*^ ~Lily
OdpowiedzUsuńZobaczone kochana! Na razie obserwuje i czekam na kolejne
Usuń- A
Cześć i czołem! Chciałabym zaprosić cię do mojego bloga. Nie ma tam byt dużo, gdyż dopiero zaczynam, no ale...zapraszam
OdpowiedzUsuńhttp://between-the-immortality-and-destiny.blogspot.com/
- Spokojnie mój drogi! Bez nerwów. - oznajmił zadowolony Dakh'an uśmiechając się od ucha do ucha. Rzadko to robił, lecz dzisiejsza noc była wyjątkowa — Dziewiętnastolatka w domu Xoni powiadasz? Co ona tam robiła... - zastanawiał się chwilę, gdy w głowie pojawił się obraz niemowlęcia - A może... To niemożliwe Nie czyżby to była naprawdę Ona?
- Ona?
- Ruda? Piwne oczy? - zapytał, patrząc na swojego sługę już łagodniej. Nie był tak do końca zły. Po prostu nie lubił, gdy ktoś łamie jego zasady.
- Tak... Panie... - Chciał coś dodać, lecz Dakh'an przerwał mu gestem dłoni.
- Nie mam czasu na wyjaśnienia. Idź się ogarnąć. Będę miał dla ciebie kolejne zadanie - oznajmił, wstając ze swojego miejsca i podchodząc do Kuyni'ego nachylił się nad jego uchem — I przyprowadź tu Liana.
- Tak jest! - odrzekł cicho i zanim wstał, ukłonił się lekko, Wyszedł z sali, kierując się w stronę szpitala, lecz nim to uczynił zauważył jak Dakh'an podchodzi do jednej z czarnych ścian i... rozwala ją jednym uderzeniem pięści, ale dlaczego to zrobił?